Jeśli nas tam nie będzie – nie będzie naszego głosu! – rozmowa...

Jeśli nas tam nie będzie – nie będzie naszego głosu! – rozmowa z Prezesem Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej – Jerzym Bartnikiem

Tak można podsumować rozmowę z Prezesem Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej Jerzym Bartnikiem na temat akcji zbierania ankiet od przedsiębiorców potwierdzających stan zatrudnienia w ich firmach. Na co to, po co i komu to jest potrzebne dowiedzą się Państwo z tego – nomem omen – dialogu.

Panie Prezesie – na co nam ten „spis z natury”, którym ostatnio zajmowali się rzemieślnicy i cechy?

Co cztery lata organizacja, która chce być członkiem Rady Dialogu Społecznego czyli forum współpracy przedstawicieli pracowników, pracodawców i rządu musi potwierdzić swoją reprezentatywność. Zgodnie z ustawą aby uzyskać uprawnienia trzeba wykazać się 300 tysiącami osób, zatrudnionych w zakładach tego, który się ubiega o członkostwo w Radzie. W naszym przypadku jest to Związek Rzemiosła Polskiego.

Czy wszyscy uczestnicy dialogu mają podobne zadanie do wykonania?

Nie! Zdecydowanie najtrudniejsze zadanie należy do ZRP, któremu rzemieślnicy, przedstawiciele sektora MŚP powierzają reprezentowanie ich interesów w Radzie Dialogu Społecznego. U innych partnerów dialogu, którzy w swoich szeregach mają takie instytucje jak Poczta Polska, PKP, spółki telekomunikacyjne itp. – jednym słowem te, które mają bardzo wielu zatrudnionych. Oni dosłownie jedną kartką wykazują parędziesiąt tysięcy osób zatrudnionych. Dla naszej organizacji zrzeszającej małe firmy jest to olbrzymi wysiłek organizacyjny. Moim zdaniem powinniśmy uzyskać reprezentatywność bez tej całej procedury potwierdzania skoro 60% zatrudnionych pracuje właśnie w takich małych firmach.

Od wielu lat mówiło się, że ta uciążliwa procedura potwierdzania ma być zniesiona. Nie udało się tego przeforsować. Patrząc jednak na to z innej strony – to właściwie jedyny moment kiedy rzemiosło czarno na białym, na papierze potwierdza swoją rozdrobniona – ale jednak – ogromną siłę…

Zdecydowanie tak. Natomiast to co osiągnęliśmy w tym zakresie, to zapis w ustawie dotyczącej dialogu społecznego. Wynika z niego że, osoby które są zrzeszone na podstawie ustawy o rzemiośle nie muszą zakładać oddzielnego związku pracodawców tylko potwierdzają swój udział w dialogu z tytułu bycia rzemieślnikami. To ważne stwierdzenie ale jeszcze dalekie od naszych oczekiwań. Dalekie od tego byśmy z mocy prawa stawali się uczestnikami dialogu społecznego w Polsce.

Skoro już wiemy, że ten biurokratyczny i uciążliwy obowiązek musimy spełnić – to zapytam – na co nam reprezentatywność?

Będąc uczestnikiem dialogu społecznego uzyskujemy uprawnienia do reprezentowania w bardzo różnych dziedzinach – gospodarczych, społecznych, prawnych czy finansowych… Chodzi o to, by głos rzemiosła był na równi słuchany z głosem przedstawicieli innych pracodawców. W ten sposób mamy prawo wygłaszać nasze opinie, przedstawiać poglądy niekiedy różniące się od stanowiska rządu czy pracobiorców. Uzyskujemy możliwość wpływanie na kreowanie różnych rozwiązań na poziomie państwa, na poziomie Unii Europejskiej, a nawet świata.

Mamy wpływ na zmiany w świecie?

Oczywiście – choć z punktu widzenia małej firmy wydaję się to nieprawdopodobne. A jednak współczesny świat jest tak zorganizowany, że jest to możliwe. Uzyskujemy go poprzez swoje członkostwo w Międzynarodowej Organizacji Pracy. To jest agenda ONZ-zetowska, a więc ma duże oddziaływanie na wszystkich w świecie. Dotyczy to wielu regulacji zatrudniania, które mają swój wyraz w Międzynarodowej Konwencji Pracy obowiązującej w Europie, w Azji, Amerykach, w Afryce… Ktoś może powiedzieć – co mnie to obchodzi? Tymczasem pewne zachowania, które my już niemal automatycznie podejmujemy, bo są tak oczywiste zostały wypracowane i skodyfikowane właśnie na tak wysokim międzynarodowym szczeblu. To może dotyczyć zwalczania stresu w miejscu pracy, mobbingu ale też różnych form elastycznego zatrudniania. Takich zagadnień nowoczesnych, a jednak nieuświadamianych, których musi przestrzegać pod odpowiedzialnością karną nawet najmniejszy pracodawca jest bardzo wiele. To właśnie regulują przepisy ustanawiane przez Międzynarodową Organizację Pracy. Na poziomie europejskim mamy zagwarantowane prawo do tego, by nasi przedstawiciele pracowali w stosownych organach Unii Europejskiej. Jest to EKES – Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny, który wypracowuje zalecenia dla Komisji Europejskiej i ma wpływ na kształt dyrektyw obowiązujących w krajach członkowskich. Nasza nieobecność na etapie tworzenia prawa europejskiego, powodowałaby, że interesy małych przedsiębiorców nie byłyby brane pod uwagę. Przykładem może być dyrektywa o pracownikach delegowanych.

Rzeczywiście bardzo często nie uświadamiamy sobie tak szerokiego kontekstu. Bliżej nam do krajowych rozwiązań…

Jak już mówiłem Rada Dialogu Społecznego jest miejscem spotkań władz państwa z pracownikami i pracodawcami. Tu się dyskutuje nad rozwiązaniami, które chcemy wprowadzić do naszego prawa. Najnowszym przykładem jest problem niedziel i świąt bez handlu. Te rozwiązania przed wprowadzeniem w życie, z mocy prawa musiały być konsultowane właśnie przez Radę Dialogu Społecznego. Wynik tego typu konsultacji powinien być uwzględniany przez rządzących. Czy tak jest? Bywa, że względy polityczne biorą górę nad siłą naszych opinii, tym niemniej takie zasięganie opinii jest wymogiem prawa przewidziane. Na tym centralnym poziomie uzyskujemy także reprezentację w Radzie Rynku Pracy. Nasza obecność w tym gremium jest istotna przy tworzeniu budżetu państwa, który zawiera różne segmenty wspierające MŚP. Pamiętajmy przy tym, że Rada Dialogu Społecznego pod rygorem nieważności musi budżet opiniować. W dyscyplinie budżetowej właśnie zapisane są kwoty przeznaczane na refundacje, dofinasowania i szkolenia rzemieślników i ich pracowników.

No i wreszcie koszula staje się bliższa ciału…. Refundacje i dofinasowania przygotowywania uczniów do rynku pracy mają przecież bardziej wymierną skalę dla pojedynczego rzemieślnika. Brak reprezentatywności można boleśnie odczuć w finansach firmowych.

Tak – to pierwszy przykład konsekwencji. Trzeba też pamiętać o sposobie redystrybucji środków unijnych, które z poziomu krajowego trafiają do poszczególnych województw. Dlatego tak ważna jest reprezentacja naszego środowiska w Komitecie Monitorującym działającym przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego. To właśnie tu zapadają decyzje o tym jak w praktyce realizować programy rozwoju kraju w oparciu o środki unijne i jak wspierać MŚP. Jesteśmy też członkami Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy. Z mocy ustawy to właśnie ona akceptuje listę zawodów, których nauczanie jest refundowane. Pamiętajmy też, że jesteśmy członkiem Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, która jest powołana do rozwiązywania wszelkie konfliktów społecznych i opiniowania problemów prawnych czy gospodarczych regionu. Idąc dalej do powiatów… nasi przedstawiciele działają w Powiatowych Radach Rynku Pracy. Tam spotykamy się z władzami samorządowego szczebla podstawowego, które mają wpływ na przykład na prowadzenie szkół, klas patronackich.

Doskonale teraz widać jak wszystko jest ze sobą powiązane…

Wszystkie szczeble zarówno krajowe jak i zewnętrzne powodują, że mamy po uzyskaniu reprezentatywności otwarte miejsce dialogu. Gdyby nie ten system nie mielibyśmy gdzie przedłożyć problemów nurtujących nasze środowisko. Jeśli nas tam nie będzie – nie będzie naszego głosu! Co ciekawe i bardzo ważne – zarówno starosta jak i minister, może nie zgodzić się na indywidualne spotkanie – ale na forum organów dialogu społecznego każdego szczebla musi wysłuchać głosu rzemiosła.

Czy dla zobrazowania tego można zaryzykować twierdzenie, że gdy Związek Rzemiosła Polskiego uzyskuje reprezentatywność staje się w rozmowach z Rządem jednym przedsiębiorstwem?

Właśnie o to chodzi. Teraz w myśl nowych zapisów ustawy o dialogu społecznym rzemiosło musi być poinformowane o rządowych planach już na etapie założeń prawnych, decyzje muszą być wieloetapowo konsultowane przez nasze środowisko. Stajemy się partnerem w rozmowach i to na każdym szczeblu – od ministra począwszy, a na staroście i wójcie skończywszy. Jeżeli te argumenty kogoś przekonują to powinien dołożyć wszelkich starań i to we własnym interesie żeby mieć swoją „cegiełkę” w budowania reprezentatywności. Liczy się dosłownie każdy zatrudniony! A interesów gospodarczych, społecznych czy finansowych mamy wiele. Wiele też jest jeszcze do zrobienia i musimy zadbać aby każdy nawet pozornie bardzo oddalony o władzy miał kogoś kto będzie dbał o jego interesy.

Dziękuję za rozmowę.
Marzena Rutkowska-Kalisz

BRAK KOMENTARZY

Dodaj komentarz