Chcesz pracować zgodnie z kwalifikacjami? Ucz się w rzemiośle.

Chcesz pracować zgodnie z kwalifikacjami? Ucz się w rzemiośle.

Rozmowa z Panią Jolantą Kosakowską – dyrektorem Zespołu Oświaty Zawodowej i Problematyki Społecznej ZRP

Pani Dyrektor, czy jest nam Pani w stanie powiedzieć ilu wykwalifikowanych fachowców dało gospodarce naszego kraju rzemiosło na przestrzeni ostatnich 10 lat?

Jolanta Kosakowska: Oczywiście, tak. Informację o liczbie osób które w ciągu roku starają się o uzyskanie kwalifikacji w rzemiośle – Związek Rzemiosła Polskiego przygotowuje każdego roku. Musimy mieć rozeznanie, jak wielka grupa osób jest zainteresowana uzyskaniem potwierdzonych kwalifikacji zawodowych w postaci świadectwa czeladniczego, czy dyplomu mistrzowskiego i jakie są trendy jeśli chodzi o branże.

Na przestrzeni ostatnich 10 lat dostarczyliśmy gospodarce około 350 tysięcy czeladników czyli osób, które zdały egzamin czeladniczy w Izbie Rzemieślniczej i uzyskały świadectwo czeladnicze oraz ponad 30 tysięcy mistrzów tj. osób, które zdały egzamin mistrzowski i uzyskały dyplom mistrzowski.

Istotnym wyróżnikiem dla kwalifikacji czeladnika i mistrza jest możliwość uzyskania Suplementu Europass. Od marca 2013 roku Izby Rzemieślnicze są upoważnione do wydawania takich suplementów w dwóch językach: polskim i angielskim. Suplement jest źródłem dodatkowej informacji o poziomie kwalifikacji czeladnika lub mistrza oraz profilu umiejętności, jaki został potwierdzony w wyniku zdanego egzaminu. Tego typu informacja jest bardzo ważna zarówno dla polskich, jak i zagranicznych, różnych instytucji, które odbierają taki dokument. Z treści jego korzystają także pracodawcy, bo mogą dowiedzieć się, jakimi umiejętnościami dysponują fachowcy.

Czy prawdą jest że doskonała większość absolwentów, którzy uzyskiwali swe kwalifikacje w polskich zakładach rzemieślniczych bez problemu znajduje pracę w kraju ale też pracuje ”w zawodzie” w całej Europie?

Jolanta Kosakowska: Absolutnie prawdziwe stwierdzenie i nie ma tu podstaw do polemiki. Absolwenci nauki zawodu, Ci którzy skończyli naukę i zdali egzamin czeladniczy, nie przestają być pracownikami zakładu, który ich szkolił. To jedna z podstawowych zalet kształcenia w rzemiośle – już na etapie uczenia się młody człowiek jest jednocześnie pracownikiem. Kształcenie takie często nazywane jest dualnym, bowiem łączy dwa istotne obszary edukacji: świat nauki w szkole i świat nauki pracy realizowanej w naturalnych warunkach w przedsiębiorstwie. Ważnym wyróżnikiem tej formuły jest umowa o pracę w celu przygotowania zawodowego. Uczeń w okresie nauki otrzymuje wynagrodzenie, jest ubezpieczony, okres nauki liczy się do różnych uprawnień i co istotne już na etapie kształcenia zdobywa doświadczenie w miejscu pracy. Po zakończeniu nauki w szkole pozostaje w dalszym ciągu w zatrudnieniu, taki absolwent zdecydowanie rzadziej sięga po pomoc dla bezrobotnych, nie ma takiej potrzeby – on ma pracę. Absolwenci nauki w rzemiośle nie mają problemu z zatrudnieniem są znani, jako fachowcy.

Czeladnik i mistrz to znane i uznawane kwalifikacje nie tylko w kraju, ale także w krajach europejskich i nie tylko. Formuła egzaminu czeladniczego i mistrzowskiego opartego o organizację rzemiosła, występuje w co najmniej kilku krajach europejskich, z którymi ZRP jest w kontakcie także poprzez UEAPME. Ciekawe doświadczenie mieliśmy we współpracy np. z niemieckimi izbami rzemieślniczymi gdzie przeprowadziliśmy cykl szkoleń dla przewodniczących komisji egzaminacyjnych. W ramach programu mogliśmy dokonać porównania przebiegu egzaminu mistrzowskiego oraz poznać zakres wymagań dla blisko 30 zawodów. Pracowaliśmy z dwunastoma izbami rzemieślniczym z różnych regionów Niemiec, porównując jaki zakres wymagań jest na egzaminie niemieckim, a jaki zakres wymagań jest na egzaminie mistrzowskim w Polsce. Należy stwierdzić, że w wyniku tej analizy zidentyfikowano pewne marginesy rozbieżności, że tu coś jest, a tutaj czegoś nie ma, że trochę inaczej wygląda egzamin czeladniczy, czy mistrzowski niemiecki i polski, ale generalnie rzecz biorąc są one w dużym obszarze porównywalne. Jest to bardzo ważne, dlatego że to zwiększa naszą wiarygodność wobec Instytucji, które rozpoznają dokumenty na rynkach europejskich. Niemcy, Austria, Włochy, Francja, Dania, Norwegia, USA stamtąd też dostajemy zapytania na temat znaczenia świadectwa czeladniczego i potwierdzenia, jaki zakres umiejętności został opanowany przez osobę, która uzyskała np. świadectwo czeladnicze. Związek Rzemiosła Polskiego często odpowiada na oficjalne zapytania Instytucji, potwierdzając że jest to dokument państwowy, wskazując na zakres kompetencji, jaki został potwierdzony w wyniku zdania egzaminu. Ciekawostka to zapytanie urzędu migracyjnego z Nowej Zelandii, dokładnie z drugiej połówki świata, skąd dostaliśmy zapytanie o znaczenie świadectwa czeladniczego oraz dyplomu mistrzowskiego.
To pokazuje przekrój, jak daleko rozchodzą się takie dokumenty – chodzą nie tylko po Europie, ale również po świecie. Wiarygodność tego dokumentu wynika również z tego, że jest instytucja, która odpowiada za system czyli Związek Rzemiosła Polskiego. On pozwala nam (Związkowi i Izbom Rzemieślniczym) na sprawdzenie każdego dokumentu, który w okresie działalności poszczególnych Izb Rzemieślniczych został wydany. Każda z Izb posiada księgę wieczystą czeladniczą i mistrzowską, w której jest odnotowane każde świadectwo i każdy dyplom mistrzowski, który został wydany.

Na tej podstawie możemy sprawdzić poprawność i autentyczność każdego dokumentu. Niestety zdarzyły się przypadki zgłoszeń do prokuratury, ponieważ w procesie legalizacji stwierdzono, że dokumenty są sfałszowane. To pokazuje wiarygodność systemy, bo potrafimy ocenić dokument od strony formalno-prawnej i potwierdzić jego źródło pochodzenia.
To jest sprawa organizacyjna, ale nie tylko bowiem bardzo często instytucje przyjmujące dokument, albo pracodawcy z krajów europejskich czy spoza tego obszaru, zadają pytania na temat zakresu merytorycznego, czyli jakie umiejętności posiada osoba, która przedstawiła określony dokument. Odpowiadamy na to, mamy materiały źródłowe, jesteśmy w stanie do każdego dokumentu zrobić odpowiedni komentarz o zakresie umiejętności, oczywiście osadzony na przepisach prawa właściwego do okresu, z którego pochodzi dany dokument.
ZRP jest instytucją, która w nawiązaniu do umowy międzynarodowej czyli Konwencji Haskiej z 1961 roku i na mocy ustawy został upoważniony do legalizowania świadectw czeladniczych i dyplomów mistrzowskich. Ta legalizacja polega na tym, że dokument trafia do nas (do Związku), sprawdzamy właśnie na podstawie ksiąg wieczystych (czy jest autentyczny) czy został prawidłowo wystawiony, robimy odpowiednią adnotację na dokumencie, co jest podstawą do tego, aby Wydział Legalizacji Dokumentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych wystawił załącznik pod nazwą „Apostille”. Uzgodniony tekst załącznika do dokumentów państwowych, wydają wszystkie kraje, które podpisały Konwencję Haską. „Apostille” potwierdza, że dokument jest autentyczny, wydany zgodnie z prawem polskim, a więc jest bezpieczny do wprowadzenia do obrotu prawnego w innym kraju. Skala tego zjawiska to rocznie około 1600 świadectw czeladniczych i dyplomów mistrzowskich, które trafiają do ZRP, a następnie do MSZ.

Ciekawe są informacje zwrotne, które do nas trafiają, bo jeśli zgłaszają się do nas ludzie, to rozmawiamy i pytamy w jakim celu dokonywana jest legalizacja i do jakiego kraju wybiera się właściciel dokumentu, dlaczego dokonuje legalizacji.

Są różne sytuacje, np. przyjechał do nas człowiek z Hamburga specjalnie po to, aby dokonać legalizacji dyplomu mistrzowskiego. Przez wiele lat był zatrudniony na terenie Niemiec, obecnie zamierza uruchomić własną działalność gospodarczą, a trzeba wiedzieć, że Niemcy to jeden z nielicznych krajów, który w prządku prawnym zachował obowiązek posiadania kwalifikacji do wykonywania działalności zawodowej w rzemiośle. Tak więc zalegalizowany dyplom mistrzowski potrzebny jest do załatwienia spraw we właściwych urzędach.

Trafiają do ZRP także osoby, które pracują w Norwegii, Danii, które niejednokrotnie mają wyższe wykształcenie, ale przyjeżdżają do kraju w celu legalizacji dokumentów rzemieślniczych, bo w swoim portfolio mają także dyplom mistrzowski. Dlaczego? Prosta przyczyna – w tych krajach funkcjonują tzw. układy zbiorowe, z których wynika możliwość uzyskania wyższego wynagrodzenia, zależnego od rodzaju posiadanych kwalifikacji. Dyplom mistrzowski gwarantuje wyższe wynagrodzenie, a więc jest to motywacja do tego, żeby dbać o ten dokument.

W ostatnim czasie powstało sporo szkół, których właścicielami są organizacje rzemieślnicze – Izby lub Cechy. Czy, zdaniem Pani Dyrektor, w najbliższych latach należy liczyć się z rozwojem takiej formy edukacji zawodowej?

Jolanta Kosakowska: Mam nadzieję, że to nastąpi. Zresztą to zostało nakreślone w zadaniach dla organizacji rzemiosła, aby wpierać trend tworzenia rzemieślniczych szkół. Na dzień dzisiejszy jest 40 rzemieślniczych szkół różnego typu, nie tylko zawodowych, ale także gimnazjów i liceów ogólnokształcących. Szkoły te są szkołami niepublicznymi z uprawnieniach szkół publicznych, a ich organami prowadzącymi są Cech, albo Izba Rzemieślnicza. To jest znana i sprawdzona formuła, a środowisko życzyłoby sobie, aby ten trend miał tendencje rozwojowe, ale to nie jest takie proste dzisiaj. Działamy w sytuacji demograficznej taką jaką znamy, nie rozwijam wątku bo wiemy, że jest to niż demograficzny. Od kilku lat słyszymy, przed każdym rozpoczęciem roku szkolnego, ile szkół w różnych regionach samorządy są zmuszane zamknąć, ponieważ nie ma uczniów. Zamykane szkoły to jest wejście w obszar problemu środowiska zawodowego nauczycieli.

Zaletą szkół zawodowych, prowadzonych przez Cech, czy Izbę Rzemieślniczą jest możliwość elastycznej organizacji teoretycznej i praktycznej nauki. Zdecydowanie łatwiej tam ustawić w taki sposób plan nauczania, aby szkole wystarczyło czasu na teorię, a szkolącemu mistrzowi na zajęcia praktyczne. Relacje pomiędzy czasem przeznaczonym na zajęcia praktyczne oraz na naukę teorii zawodowej i ogólną, to odwieczny problem. Po zmianach modernizacyjnych w Polsce szkolny plan nauczania został przesunięty do kompetencji dyrektora szkoły. Dyrektor szkoły ustala ostatecznie ile godzin ma być przeznaczonych na zajęcia praktyczne, a ile na zajęcia teoretyczne. Oczywiście jest wskazanie na konieczność włączenia w ten proces pracodawców, ale w praktyce wygląda to różnie.

Biorąc pod uwagę, że dokumenty źródłowe mówią o minimalnym czasie, jaki musi być przeznaczony na zajęcia praktyczne to oznacza, że w zasadniczej szkole zawodowej, która ma warsztaty, uczniowie pierwszej klasy zajęcia praktyczne mogą mieć raz w tygodniu 4 godziny (i to jest zgodne z podstawą prawną). Czy po takim kształceniu można oczekiwać takich samych efektów uczenia się, jak po praktyce zorganizowanej na bazie umowy o pracę tj. w naturalnych warunkach u pracodawcy, gdzie uczeń pierwszej klasy dwa razy w tygodniu ma zajęcia praktyczne?

Kształcenie zawodowe to bardzo ważny segment działalności rzemiosła i jego organizacji. To obszar, w którym doskonale się poruszamy dążąc do tworzenia partnerstw na różnych poziomach, aby poprawiać jakość procesu uczenia się i w ten sposób poprawiać konkurencyjność rzemiosła i przygotowywać fachowców potrzebnych nie tylko w rzemiośle.

W tej dziedzinie rzemiosło nie jest konkurencją lecz partnerem, który ma konkretne propozycje, a w tym przypadku odpowiedzią na problem są Rzemieślnicze Szkoły Zawodowe.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym działaniu na rzecz rozwoju oświaty zawodowej w Polsce.

Rozmawiał: Tomasz Nalaskowski

BRAK KOMENTARZY

Dodaj komentarz

Filtr antyspamowy. Wpisz odpowiednią wartość. *